Anna Streżyńska zapowiedziała, że w 2018 r., kiedy będziemy obchodzili 100- lecie niepodległości Polski będziemy mieli wszystkie najważniejsze dokumenty, w tym samochodowe, w smartfonie.

Telefon komórkowy już jest jednym z naszych najważniejszych przedmiotów. Już od dawna nie jest tylko narzędziem służącym do rozmów, wysyłania sms-ów, mms-ów czy surfowania po Internecie. Dzięki niemu możemy robić zdjęcia, filmiki, płacić za zakupy, dokonywać operacji bankowych, mierzyć ilość spalonych podczas biegania kalorii, mierzyć ciśnienie, poziom cukru we krwi, konsultować się  z lekarzami, identyfikować gwiazdozbiory na niebie itd. Zmotoryzowani korzystają ze smartfonowych nawigacji. Producenci samochodów coraz częściej wprowadzają aplikacje, które umożliwiają jednym przyciskiem w telefonie, albo nawet całkiem automatycznie, np. gdy wybuchną poduszki powietrzne w aucie, wezwać pomoc i jednocześnie dokładnie określić lokalizację pojazdu.

Są też aplikacje, które umożliwiają zdalne sprawdzenie poziomu paliwa w zbiorniku czy ciśnienia powietrza w oponach. Przy pomocy smartfonu można też dopasować ustawienia fotela, kierownicy, wybrać stację radiową, a nawet barwę i natężenie oświetlenia wnętrza samochodu.  Telefon może  też stać się pilotem, z pomocą którego złożymy oparcia siedzeń albo stojąc na zewnątrz, wprowadzimy do garażu lub w ciasne miejsce parkingowe samochód. Nie mówiąc już o tym, że dzięki smartfonowi możemy mieć stały nadzór nad sprawnością auta.    Są też aplikacje, które umożliwiają zdalne sprawdzenie poziomu paliwa w zbiorniku czy ciśnienia powietrza w oponach. Przy pomocy smartfonu można też dopasować ustawienia fotela, kierownicy, wybrać stację radiową, a nawet barwę i natężenie oświetlenia wnętrza samochodu. Telefon może też stać się pilotem, z pomocą którego złożymy oparcia siedzeń albo stojąc na zewnątrz, wprowadzimy do garażu lub w ciasne miejsce parkingowe samochód. Nie mówiąc już o tym, że dzięki smartfonowi możemy mieć stały nadzór nad sprawnością auta.

Widać więc, że nasze smartfony mają mnóstwo mniej lub bardziej przydatnych zastosowań, z których jedni korzystają bez przerwy, a inni o nich nawet nie wiedzą. Z telefoniczną wersją dokumentów sprawa wygląda jednak nieco inaczej i musi budzić wątpliwości. Telefon komórkowy to przedmiot osobisty, dość intymny. Nie każdy jego właściciel może być zadowolony z tego, że w określonych sytuacjach będzie musiał wręczyć np. policjantowi czy urzędnikowi to swoje ukochane cacko. A trzeba będzie tak postąpić kiedy ci będą chcieli spisać (skopiować?) nasze dane. Co zrobić, gdy niespodziewanie rozładuje się w takiej sytuacji bateria w aparacie?

W Ministerstwie Cyfryzacji twierdzą, że na takie sytuacje przewidziano ,,zapasową procedurę identyfikacji użytkownika". Zgubienie telefonu, w którym mamy mnóstwo zapisanych zdjęć, kontaktów, informacji, to jest zawsze przykre wydarzenie, które może zwiastować kłopoty. Tym bardziej wtedy, gdy będą w nim zapisane nasze dokumenty. Pytanie, jak zabezpieczyć telefon przed hakerami, różnymi złodziejami czy oszustami? Polskie przepisy zezwalają np. na to, by policja zatrzymała prawo jazdy kierowcy, który w obszarze zabudowanym przekroczy prędkość o ponad 50 km/godz. Czy w takiej sytuacji policjant zabierze kierowcy telefon? Co wtedy, gdy samochód użytkuje kilka osób? Czy pożyczając samochód żonie, koledze lub pracownikowi będziemy musieli pożyczyć  im również nasz telefon, w którym będzie dowód rejestracyjny i potwierdzenie ubezpieczenia auta?  A co z naszym prawem jazdy? Czy jeśli będziemy sprzedawali samochód trzeba będzie nabywcy przekazać telefon z jego dokumentami?

I chyba najważniejsze... Wprowadzenie dowodów osobistych, praw jazdy, dowodów rejestracyjnych do telefonów komórkowych umożliwi w większym stopniu niż dotychczas inwigilowanie obywateli przez państwo. Jest to bardzo realne zagrożenie. Kiedy wprowadzono na rynek model Kodiaq, Skoda pochwaliła się systemem, którego jedną z cech jest możliwość zdalnego, dyskretnego kontrolowania, czy samochód jest użytkowany zgodnie z przyjętymi założeniami. Np. czy nasz potomek, któremu daliśmy kluczyki do samochodu, nie jedzie za szybko albo czy nie wybrał się na niezapowiedzianą, daleką wycieczkę. Kto zagwarantuje, że podobna, ukryta funkcja nie zostanie wmontowana przy okazji instalowania elektronicznych dokumentów w smartfonie?

Prawo jazdy, dowód rejestracyjny i zaświadczenie od ubezpieczyciela zapisane w telefonie to wprawdzie krok do nowoczesności, który pozwoli zaoszczędzić trochę publicznych pieniędzy, obecnie wydawanych na ich produkcję w formie plastikowej czy papierowej. Ale z drugiej strony te tradycyjne dokumenty są równie ,,mobilne", a ich wożenie czy noszenie ze sobą dla nikogo chyba nie jest nadmiernym kłopotem.