Nie dość, że nikt nie chce zamykać tej szkoły, to w planach jest nawet otwarcie nowych kierunków, takich jak choćby klasa biologiczno–chemiczna. Zespół Szkół Ponadpodstawowych nr 1 w Nowej Dębie może nadal kształcić uczniów, warunek jest jednak taki, że rodzice zdecydują się posłać tam swoje dzieci. Walkę o przetrwanie tej placówki oświatowej z ogromnymi tradycjami, podjęli dyrektor Robert Suska oraz samorządowcy, na czele ze starostą tarnobrzeskim Jerzym Sudołem.

Co takiego się stało, że szkoła, w której wszyscy zdali w ubiegłym roku maturę świeci pustkami? I że w roku szkolnym 2018/2019, pierwszy raz w kilkudziesięcioletniej historii szkoły nie było naboru do klas pierwszych?
- Powodów jest co najmniej kilka – mówi Robert Suska, dyrektor placówki. - Każdy z nich jednakowo ważny. Już od lat widać było tendencję spadkową, jeśli chodzi o liczbę uczniów. Za dobrych czasów klas pierwszych bywało nawet 8. Potem liczba ta sukcesywnie malała. I tak naprawdę nikt z tym nic nie robił, nie reagował, nie podejmował żadnych decyzji. Najłatwiej zwalić było wszystko na niż demograficzny i czekać na cud. Cudu jednak nie było, a nowodębskie dzieci zaczęły wybierać szkoły w Tarnobrzegu, czy Rzeszowie.  Zdarzyło się też tak, że w jednym roku maturę tylko z matematyki oblało 12 uczniów. To też nie przyniosło szkole splendoru.
Potencjalnych uczniów szkoły, a właściwie ich rodziców,  zniechęcił też pomysł połączenia jej z Zespołem Szkół nr 2. I może nie sam fakt połączenia był najgorszy, ale słowo likwidacja, które padło i nie dało się go już cofnąć. I wcale ni znaczyło ono, że popularnego ogólniaka, bo to właśnie z nim kojarzy się Zespół Szkół nr 1, już nie będzie. Nikt nie zamierzał zamykać tej szkoły, ale połączyć z popularnym technikum, bo tak nowodębianom kojarzy się Zespół Szkół nr 2. Z punktu widzenia uczniów wszystko byłoby po staremu, te same budynki, te same szkoły, ale jedna administracja i dyrekcja. Ale zabrakło informacji, że tak właśnie wyglądać będzie ta likwidacja . Dlatego rodzice się przestraszyli. Bo kto wyśle dziecko do szkoły, której za rok, czy dwa może już nie być?
Na szczęście samorządowcy, dyrekcja i nauczyciele postanowili sprawę wyjaśnić i nie dopuścić do tego, by popularny ogólniak zniknął bezpowrotnie. W 2017 roku dyrektorem szkoły został Robert Suska, nauczyciel wychowania fizycznego z ogólniaka.   Zgłosił się do konkursu i wygrał. Bo miał plan i sporo optymizmu.  
- Na razie, prócz ubiegłorocznych matur i tytułu Brązowej Szkoły wg rankingu Perspektyw na najlepsze licea w Polsce, nie widać efektów naszej pracy, ale nie spoczywamy w wysiłkach ratowania szkoły – zapewnia dyrektor. – Razem z gminnymi władzami, radnymi, starostą tarnobrzeskim Jerzym Sudołem, jeździmy po szkołach podstawowych w naszej okolicy i spotykamy się z rodzicami podczas wywiadówek. Zapewniamy, że nikt nie zamierza likwidować szkoły, opowiadamy o planach na przyszłość. Czy znajdujemy zrozumienie? Okaże się już niebawem, gdy ogłosimy nabór do szkoły na kolejny rok. To będzie sprawdzian naszych wysiłków.
Robert Suska przypomina, że szkoła ma wiele do zaoferowania: Dobrą lokalizację w centrum miasta, dobre obiekty sportowe (nowa hala sportowa, siłownia, fitness, bieżnia, blisko kryta pływalnia i orlik oraz zalew), współpracę z uczelniami, stypendia dla uczniów osiągających najwyższe wyniki w nauce, dofinansowanie do biletów miesięcznych i w końcu 68-letnią tradycję.
A w nowym roku szkolnym  uczniowie mogą się kształcić w klasach politechnicznej, ogólnej i biologiczno–chemicznej. Będzie więc w czym wybierać